![]() |
|
|
20:39:25 2006-06-29 Notka- zapchajdziura, czyli jakieś głupotyDawno mnie tu nie było. Odkrywcze... Czuję się dziwnie. Jestem jakaś taka pobudzona a jednocześnie śpiąca, mam ochotę tańczyć i/lub wylegiwać się. Jednocześnie jestem bardzo spokojna w środku (oprócz napadów porannej kurwicy, ale to norma w moim przypadku). To chyba dobrze, chociaż czy na pewno? Nie wiem, nic nie wiem, a chcę wiedzieć wszystko. Geje są słodcy. Chyba zostanę homofilem :p Nie zamierzam zmarnować tych wakacji. Są krótkie i będą tylko dla mnie. Nie będę się do czegoś zmuszać a potem krzywić i marudzić, będzie jak ja chcę i czuję, że będzie fajnie :) Podsumowując rok szkolny (bo wypadałoby): Oceny ok, jestem zadowolona (tylko ta cipa D. mnie wkurzył, nie przeżyję tego 4,4875= 4!!!). Szybko minęło, nawet nie zauważyłam kiedy. Trochę się wydarzyło, ale nic takiego przełomowego. No i utwierdziłam się w przekonaniu, że szwabów trzeba VERGASEEEEN!!! ;) Przez MŚ chodzę od 09.06. niewyspana, no ale trzeba się poświęcać w imię wyższych celów... x] A jak jeszcze ktoś mi powie że moje tabeleczki są chore to utłukę. Są fajne, jak ja :P Wszyscy molestują i wykorzystują mój fotel, przez co ja nie mam okazji uzmysłowić mu ogromu moich uczuć. Ale mam nadzieję, że on to czuje przez obicie (zaczynam bredzić, dalej będzie jeszcze gorzej, drżyjcie). Kto jeszcze kocha PepsiGold Hände hoch! Kultowy dowcip: Siedzi dwóch facetów na łódce i jeden pyta drugiego która godzina. Tamten spogląda na termometr i mówi „dzisiaj poniedziałek” XD Równie kultowe są dowcipy Grzesia, szczególnie w tłumaczeniu na niemiecki („und alle haben sie geladet” ....). Ale to za dużo pisania, a ja jestem baaardzo leniwa. Dziewczyny, trzeba odnowić aktywność sekty. Czuję się niedoczczona (jest takie słowo?) 29.07. pojadę z rodzicami na Mazury i umrę ze strachu przed rybami w jeziorach. Widziałam ostatnio rybę z zębami (tatuś złowił), zawsze czułam, że wbrew temu co wszyscy próbują mi wmówić, one jednak mogą mnie pogryźć. Nie wejdę do żadnego jeziora i koniec, a jak mnie wrzucą to zacznę krzyczeć tak, że wszystkie te cholerne ryby wyzdychają. Ale coś czuję, że nawet nie spróbują. Będą szczęśliwi, że ktoś Rasiaka- Futrzaka niańczy, wykorzystywacze wstrętni. Ostatnio poszłam na rower, po raz pierwszy od roku. No i jechało mi się już całkiem nieźle, kiedy na mojej drodze stanęła górka. To znaczy, tak pieszczotliwie o niej mówiłam, zanim podjęłam ryzyko wjechania na nią. Kiedy już byłam w połowie drogi, mówiłam o tym GÓRA, a kiedy po kolejnych trzech minutach mozolnego pedałowania przesunęłam się o jakieś dziesięć metrów (trzy w kierunku: góra, siedem w kierunku dół) była już GÓRZYSKIEM. Już miałam zejść, kopnąć rower w ramę i się wściec, kiedy olśniła mnie myśl, ze można by zmienić przerzutkę. Myśl okazała się olśniewająco olśniewająca, bo jak tylko to zrobiłam, pedałowanie stało się przyjemniejsze. Nawet jakimś cudem udało mi się dojechać do domu. Niech uciekają wszyscy potencjalni obcy, inteligentni, interesujący, bo jak takiego złapię na celownik to nie przepuszczę. Przelecę w wysokiej trawie, albo na fotelu w biurze. Wszystko jedno. Wykorzystam, skocham i zostawię, z rozpięta koszulą i nie tylko. Jestem głodna. Tak przy okazji okazji, to czatowanie z Martą spacza- dzieci, nie róbcie tego w domu. (Ale swoją drogą to nas w jajo zrobił, nie? Nie mogę normalnie tego przeżyć, podstępnie nas zmylił, zdeptał nasze nadzieje a potem jeszcze styrał :P A ten pod koniec był obrzydliwy.) Ten świat jest wręcz nieznośnie modny. Dieta, oczywiście, poszła w pizdu, no bo jak nic w życiu nie wychodzi to chociaż pojeść sobie można. „Jeżeli nie będziesz się dobrze zachowywał, to wepchnę twój łeb do twojej własnej dupy i będziesz mógł tam siedzieć sam po ciemku i gadać pierdoły sam do siebie.” – z polsko- norweskiego słownika wulgaryzmów i obraźliwych zwrotów. O.o Kołyszę się emocjonalnie. Za dużo na raz, za mało czasu. Korzystając z okazji, chciałabym pozdrowić moją przysadkę mózgową i kości ciemieniowe. A notkę dedykuję swojej jamie otrzewnej. Myślicie, że się ucieszą? Najbardziej wkurza mnie nie to, że Polacy grali na mundialu jak patałachy, tylko że ci wszyscy durnie w TVP godzinami nas przekonują, że grali dobrze, a odpadli bo mieli pecha a Ekwadorczycy byli na dopingu, tajasne, gówno prawda. Mój mózg po ostatnich paru tygodniach jest przeżuty, wymięty, wyżęty i wychodzi mi uszami. Nie idę jutro do szkoły. Co za różnica, nawet jak tam jestem to nie chodzę na lekcje... (Oli, ten Deutsch musimy w przyszłym roku powtórzyć, proponuję już zacząć obmyślać wymówki na cały rok z góry :P) W poniedziałek i wtorek też mnie nie będzie. Potem może się łaskawie zjawię na te 3 dni, coby nie było że się obijam czy coś, bo gdzie tam. Mam jakiś urazowy dzień. Zaliczyłam już dzisiaj brykę Darii (plecy), klamkę (głowa), poręcz na klatce (biodro), framugę (ZNOWU ta cholerna lewa stopa!) i własnego psa (bezurazowo dla niego, gorzej ze mną). Robię się coraz bardziej sierotowata, wiem co powiecie, że pedał ze mnie, jor rajt. Szok spowodowany uderzeniami miał tak ogromny Einfluss na moją psychikę i gotowość do działania, że nawet nie chce mi się porządnie kończyć notki. Gód baj end si ju in pół roku (bo tak mi jakoś ładnie statystycznie wychodzi). Idę jeść.
skomentuj (6) ![]() |
=INNI= 2006 |
design morsmordre:: dla szablony vulkovi :: pic Jim Davis |
|